Jeśli prowadzisz działalność gospodarczą lub pracujesz w marketingu, jest spora szansa na to, że zastanawiałeś się nad tym tematem. Coraz częściej widzimy wątki powiązane z efektywnością Gemini czy ChatGPT. W naszym przypadku temat powraca także z grafikami i wideo (np. pakiet Adobe) czy zdjęciami (Stocki wszelkiej maści). Internet pełen jest AI i niemalże każdego dnia trafiają do nas teksty i wszelkiej podobnej maści wątki związane. Mogłoby się wydawać, że w takim tempie nasza praca nie będzie już potrzebna. Stąd dodatkowy blog, który pokaże, jak to wygląda z naszej perspektywy.

Jakie narzędzia AI pomagają?

Gdybym powiedział, że mój zespół nie korzysta z AI, nikt by mi nie uwierzył. Słusznie zresztą. Oczywiście, że czasem się nim wspieramy. Warto jednak od razu na starcie zaznaczyć, że wielu klientów nie chce mieć z tym tematem nic wspólnego i całkowicie zabrania wspierania się narzędziami tego typu. Inni z kolei używają ich z pominięciem zdrowego rozsądku. Efektem najczęściej są sztuczne teksty, które z automatu bardzo szybko pacyfikujemy i poprawiamy.

Meta bardzo szybko wyszła naprzeciw odbiorcom jak ja, oferując oznakowanie tekstów, w których wykorzystywano AI.

Nie o tym jednak chciałbym poświęcić kolumnę. Korzystamy rzeczywiście z AI i staramy się nim wspierać, a wspomniane już przeze mnie narzędzia naprawdę są pomocne, każde z nich. Istotą tego jest, co swojego czasu tłumaczyła nawet – choć kwestia sporna, czy trafnie – Olga Tokarczyk – by z AI najwyżej sobie porozmawiać. Adobe czy ChatGPT pozwolą podrzucić sugestie, ale w dalszym ciągu należy na nie spojrzeć jako potencjalne wsparcie. Przykładowo Magnific, z którego korzystamy w Mediagnozie najczęściej, podsuwa pod nos ciekawe grafiki i wygenerowane wideo, ale daleko im do naprawdę realistycznych. A przypomnę, że w 2026 roku użytkownik i odbiorca nadal cenią sobie naturalność. W praktyce oznacza to, że lepiej zrobić fotkę z ręki, niż generować ją z nawet najlepszego promptu.

AI jest dostępne teraz wszędzie, a jego zastosowanie (czy swoje narzędzia) promują nawet największe agencje social media.

Jakie zagrożenia np. dla algorytmów?

Nie ma co ukrywać, bo AI to też zagrożenie. Jacek Dukaj pisał w jednej ze swoich książek, że w takim tempie przestaniemy korzystać z alfabetu. Zastąpią go emotikonki i VR. Ja co prawda takich wniosków wysuwać nie będę, ale na ten moment wiemy, że korzystanie z rozwiązań sztucznej inteligencji może nam szkodzić.

Co prawda w Mecie (Instagram, Facebook, WhatsApp) nie ma jeszcze oficjalnych danych, które potwierdzą, że tracimy zasięgi lub dostajemy shadow bana, bo korzystaliśmy z AI, ale w pierwszej kolejności warto wrócić do wcześniejszego rozdziału. Te treści nie są naturalne. To się nie sprzedaje – poza skrajnymi przypadkami z użyciem RTM.

Jest jednak przykład, o którym powinniście wiedzieć. LinkedIn i jego algorytmy są obecnie oparte na tzw. Modelach językowych (LLM). Działają na zasadzie maszynowej, która wykrywa eksperckość w tekście i powtarzalność treści. Im ta jest większa, tym zasięgi będą niższe. Dla takich „rzemieślników” jak ja, oznacza to przede wszystkim kładzenie priorytetu na unikalną wiedzę. Praca w najgorszym razie we wsparciu AI może wpłynąć na Generative Recommender. To system LinkedIn, który bazuje na weryfikowaniu aż 1000 działań potencjalnego autora. Jeśli wśród tych działań będą znajdywać się odmienne od tych, które wykonywaliśmy wcześniej – odnotujemy spadki, a treści nie będą polecane dalej. Z punktu widzenia długoterminowej strategii: to strzał w stopę.

Czy AI zastąpi marketerów i agencje social media?

Nie mam wątpliwości, że AI jest bardzo pomocne i trendy te będą rozwijane dalej. Sami wykorzystywaliśmy go z początku wyłącznie do poprawek tła przy sesjach zdjęciowych. Obecnie tworzyliśmy nawet kompleksowe intro do materiałów wideo czy też generowaliśmy schematy publikacji działań.

Można zatem pokusić się o pewne stwierdzenie: AI zastąpi osoby, które wykonują powtarzalną pracę, ale nie zastąpi strategii, doświadczenia i odpowiedzialności za wyniki. Meta od lat rozwija swoje narzędzia wewnętrzne, żeby nam pomóc. Najlepszym przykładem będzie cały system Advantage+, bardzo mocno przez platformę promowany. Ma on działać tak, by ściągnąć z nas obowiązki budowy całej kampanii. I rzeczywiście jako jedną z opcji często podaje się włączenie takiej reklamy. Istotne jest jednak to, by nie zajmowała ona „całego miejsca”. Grupy niestandardowe odbiorców czy grupy lookalike wciąż mają ogromne znaczenie. A mówimy przecież o tylko jednym czynniku całej składanki. Nie wyobrażam sobie, by system robił całe kampanie i kreacje lepiej, przynajmniej nie przez następne lat.

Inna sprawa to kontroling, czy właśnie doświadczenie oraz kreatywność. Pewnie, ChatGPT stworzy nam post, grafikę do niego, hasła reklamowe, harmonogram. Zmontuje nawet prosty film i przeanalizuje bazowo konkurencję. Nie wdroży jednak całości z tym ludzkim podejściem, ani nie zajmie się klientem w sposób osobisty na poziomie, który my oferujemy przecież na co dzień.

Czy nas zastąpi? To twoja indywidualna decyzja. Miej tylko na uwadze, że tak długo jak panują trendy na „zdjęcia z ręki” czy emocjonalne teksty osobiste, tak długo AI może być wyłącznie lekkim wsparciem technicznym.

Radek Górniak

Właściciel

Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.